Powrót do strony głównej

Wall Street we wtorek mogła nadal zbliżać się do poważnego oporu na wykresie indeksu S&P 500, bo nie było nowych impulsów, które mogłyby bykom zaszkodzić. Wręcz przeciwnie, tym razem w Europie indeksy rosły pociągnięte perspektywą możliwego odłożenia w czasie konieczności opuszczenia przez Wlk. Brytanię Unii Europejskiej. Pisały o takiej możliwości The Telegraph i Bloomberg, ale minister Wlk. Brytanii ds. Brexitu twierdził, że takie rozmowy się nie toczą.  

Dziwaczne jedynie było to, że bardzo złe dane makro publikowane w Niemczech (duże prawdopodobieństwo wystąpienia technicznej recesji, czyli dwóch kolejnych spadków kwartalnego PKB) i w całej strefie euro (najdłużej trwający spadek nastrojów od 10 lat) nie szkodziły obozowi byków.

Jak widać fundamenty znowu poszły w kąt, a liczył się jedynie tweet Donalda Trumpa, który twierdził, że negocjacje z Chinami idą we właściwym kierunku. Gracze giełdowi nie nauczyli się jeszcze, że takim „informacjom” nie należy ufać. Poza tym tak naprawdę nikt nie wie, jak toczą się rozmowy i czym się zakończą.

Wall Street rozpoczęła sesję od jednoprocentowych zwyżek indeksów, ale słabość sektora producentów półprzewodników zaczęła szkodzić całemu rynkowi. Po 90 minutach indeks S&P 500 testował już linię poziomu neutralnego. Od tego poziomu jednak przewaga byków stawała się z każdą godzina bardziej widoczna.

Sesja zakończyła się wzrostem indeksu S&P 500 o 0,97% i NASDAQ o 1,08%. Indeks S&P 500 ma już tylko 26 pkt. do poważnego oporu na poziomie 2.600 pkt. Jak widać dyskontowanie umowy z Chinami, o której nikt nic nie wie, stało się ulubionym sportem Wall Street, a w przyszłym tygodniu rozsypie się worek z wynikami spółek i odbędzie głosowanie w sprawie Brexitu. Byki w tej ostatniej sprawie igrają z ogniem.

GPW we wtorek rozpoczęła sesję znowu w przeciwfazie do innych giełd europejskich. Tam indeksy rosły, a u nas WIG20 spadał redukując fixingowi wzrost z poprzedniej sesji. mWIG40 jednak nadal rósł. Wydawało się, że zwyżki indeksów na innych giełdach europejskich w końcu doprowadzą do zwyżki również na WIG20.

Nic bardziej mylącego. Po godzinie indeks zaczął się osuwać i przed południem tracił już około jeden procent. Podczas pobudki w USA indeksy w Eurolandzie jednak coraz szybciej rosły (gracze totalnie lekceważyli fatalne dane makro), co wymusiło u nas mozolne odrabianie strat. Do końca nie udało się ich odrobić, bo początek sesji w USA był zdecydowanie niejednoznaczny, ale WIG20 stracił jedynie 0,27%, a mWIG40 zyskał 0,43%. Sygnały kupna po tej sesji nadal obowiązywały.

Nie da się powiedzieć, co dzisiaj zrobi nasz rynek, który przecież ostatnio uwielbia być w przeciwfazie w stosunku do innych giełd. Wydaje się jednak prawie pewne, że pokłosiem udanej sesji na Wall Street będzie wzrostowy początek sesji. Potem zadecydują tweety Trumpa i inne takie dziwne wydarzenia spoza rynków.

 

Piotr Kuczyński

Główny Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, www.marketwatch.com, www.news.google.com, www.ft.com, www.bankier.pl, www.pb.pl, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i  nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.