Powrót do strony głównej

Wall Street w środę mogła pokazać, że mała korekta wtorkowa w niczym nie zmieniła „byczych” nastrojów panujących na rynkach, a mogła też pokazać, że zanosi się na nieco dłuższą realizację zysków. Byki pokazały, że to ostatnie nie wchodzi w rachubę.

Mało kto zwracał uwagę na raporty makro, ale odnotować trzeba, że były niezłe. Raport o dynamice produkcji przemysłowej pokazał, że w grudniu wzrosła ona o 0,9% m/m (oczekiwano 0,5%), a wykorzystanie potencjału produkcyjnego wyniosło 77,9% (oczekiwano 77,3%). Indeks rynku nieruchomości podawany przez NAHB w styczniu wyniósł tak jak oczekiwano 72 pkt.(spadł z 74 pkt.).

Na dwie godziny przed końcem sesji Fed opublikował swoją Beżową Księgę (raport o stanie gospodarki), co często pomaga bykom. Tym razem nie musiał pomagać, ale nie było w niej nic nadzwyczajnego. Gospodarka rozwija się w umiarkowanym tempie i podobnie zachowuje się inflacja.

Teoretycznie dla rynku akcji ważne mogło być to, że przed sesją opublikują raporty kwartalne dwa giganty z sektora finansowego (Bank of America i Goldman Sachs). W obu przypadkach ceny akcji spadały.

Mimo to nikt chyba się tym nie przejmował. W komentarzach pisano nawet o dobrych wynikach i prognozach (sic!). Indeksy od początku sesji rosły, a po publikacji Beżowej Księgi zyskiwały już blisko jeden procent i tak dzień zakończyły. Trwa klasyczna, euforyczna i bezzasadna część hossy.

Jak pisałem we wtorek, spadkowa sesja na Wall Street nie musiała w środę GPW zaszkodzić, bo przecież oczywiste jest, że indeksy w USA muszą od czasu do czasu zrobić przerwę w zwyżkach. Nie dziwiło więc to, że WIG20 rozpoczął sesję od wzrostu.

Dość słabe nastroje panujące na europejskich giełdach szybko ten wzrost wymazały, ale indeks krążył wokół poziomu neutralnego, a MWIG40 powoli rósł. Po południu na północ ruszył też WIG20. Daleko nie dotarł. Na rynku panował marazm. Sesja zakończyła się wzrostem WIG20 o 0,36%.

Jak widać było wczoraj (i nie tylko wczoraj) giełdy europejskie boją się mocnego euro i chyba boją się tego, co dzieje się na Wall Street, która zaczyna zastępować coraz bardziej przecenianego bitcoina w szaleńczych zwyżkach. Nie zmienia to postaci rzeczy, że fundusze nie bardzo mają wyjśca i muszą niechętnie podążać za Wall Street. Dzisiaj na GPW powinniśmy to nadążanie zobaczyć.

 

Piotr Kuczyński

Główny Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, www.marketwatch.com, www.news.google.com, www.ft.com, www.bankier.pl, www.pb.pl, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.